Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

10.03.2018

Dzień Otwarty w naszej szkole



W ostatnią środę w filii Szkoły Specjalnej nr 26 na ul.Kurantowej w Lublinie mieliśmy przemiłych gości. W ramach Dnia Otwartego odwiedzili nas nasi przyszli uczniowie. Oto krótka fotorelacja z zajęć, które przygotowałyśmy z koleżankami. 


"Muzyczne podróże małe i DUŻE"

Zajęcia muzykoterapii i choreoterapii z wykorzystaniem elementów dramy i bajkoterapii.


Startujemy i lecimy w muzyczną podróż, pełną przygód i zagadek...


Lądujemy i znajdujemy futerały, torby i walizki... a w nich muzyczne zagadki!




Muzyka i wspaniałe opowieści Asi wciągnęły chłopców w kolorowy i wesoły świat fantazji. 



Na koniec w dumnym korowodzie nasza Mała Orkiestra ruszyła w szkolne korytarze i ze śpiewem przemaszerowała dokładnie wszystkie.


Asia, Ela - było pięknie,  dziękuję z całego serducha za Was! Dziękuję pozostałym koleżankom, za zdjęcia i pomoc. Buziaki!


16.07.2014

Kolory w Ostravie


Wyjechaliśmy w środę o 5:00. Na miejsce zajechaliśmy sporo przed czasem. W drodze przez centrum Ostravy "przechwycił" nas człowiek, który zaprosił nas na festiwal. Z jego pomocą dojechaliśmy pod samą halę, w której odbywały się dzisiejsze koncerty. Udało nam się dość sprawnie przeprowadzić próbę akustyczną na scenie w hali. 

14.07.2014

Sama z Hanią




Rzadko mam czas i ochotę na jakieś wypady z domu. Wyjście gdziekolwiek, nawet do sklepu na zakupy, przeradza się zwykle w mega wyprawę. Bo dla Hani trzeba brać całą torbę "na wszelki" wypadek, bo wózek, bo fotelik w samochodzie musi być, a czasem nie ma ani samochodu, ani fotelika... Czasem, kiedy zostajemy same, bez mojego M, taka wyprawa staje się koniecznością.

13.05.2014

Wracamy na trasę

Co mam w torbie?

I znów spędzamy weekendy w busie. Tym razem pojechaliśmy niedaleko, bo w okolice Warszawy, na zaproszenie klubu tenisowego z Brwinowa. 

Na zdjęciu powyżej kompletna zawartość torby Córy. Na jeden dzień...

3.02.2014

Mikołajowa Wilia



WIGILIA (z łac. vigiliare - czuwać oraz vigilia - straż nocna, warta, czuwać) 

Panował na wsi zwyczaj podwieszania pod sufitem gałązek jodły, zwanych podłaźnikiem, podłaźniczką czy sadem. Gałązki te strojono niezwykłymi ozdobami (w kształcie kul lub gwiazdek). Ozdoba miała chronić ludzi i dobytek przed złym, ale także ...

16.12.2013

Nasz grudniowy weekend


Na samą myśl o godzinach wczorajszej pobudki (4:20), zbiórki (6:00), na wspomnienie ilości przejechanych godzin (16h) i kilometrów (1180km) robi mi się niedobrze... 

3.12.2013

Lubelskie Mikołajki tuż, tuż!




W tym roku już po raz 23 zapraszamy fanów folku i muzyki etnicznej do Chatki Żaka w Lublinie. Na trzech scenach, podczas tegorocznych Mikołajków Folkowych zabrzmią melodie z Ukrainy, Rosji, Węgier, Wietnamu! Zagramy tradycyjnie i my, czyli Orkiestra św. Mikołaja.

15.11.2013

Taki sobie czwartek


Ostatnio nie mogę się ogarnąć. Już kilka dni zbieram się żeby odkurzyć i nie mogę się zorganizować. Jakaś mnie niemoc listopadowa ogarnęła. Jeszcze ta temperatura! Nie ma rady, idzie zima...

11.10.2013

Koniec sezonu


Jak co roku lato skończyło się zbyt szybko. I choć te ostatnie dni były w miarę ciepłe i zaskakująco pogodne, to już czuć, że jesień na dobre się rozsiadła i czeka na mroźną zmienniczkę. Sezon koncertowy także się skończył zbyt szybko. Ale za to jak!

27.09.2013

Sounds Like Poland


Chyba zacznę lubić Warszawę, troszeczkę. Kiedyś mi się nie podobała. Szczególnie kiepsko prezentowało się centrum, było zaniedbane, jakieś oblepione tandetą. Wszędobylskie reklamy potęgowały efekt bałaganu i chaosu i jeszcze te plakaty, jakieś obleśne budy...

25.09.2013

Smyki - koncerty dla maluchów

W minioną niedzielę wybraliśmy się całą trójką na koncert. Zerwaliśmy się z samego rana o 8:00. Mój M był nastawiony sceptycznie. Niedzielny poranek zwykle spędzamy w łóżku, wylegując się do późna, a tym razem wyciągałam nas na jakiś koncert! Kilka dni wcześniej mówiłam mu, że idziemy na koncert muzyki klasycznej dla niemowląt i kobiet w ciąży, ale chyba nie do końca uwierzył, że do tego dojdzie. W końcu ja też lubię sobie pospać.

5.09.2013

Fotorelacja z Sanoka



Nasz nowy bus z pupy strony.
Kolejny wyjazd za nami. Tym razem byliśmy w Sanoku. Wrzucam zdjęcia i zastanawiam się czy nie za dużo ich.. kto to będzie oglądał? I dochodzę do wniosku, że muszę zacząć zbierać na lepszy aparat...


31.08.2013

Musical Babies w Lublinie

fot. Piotr Kassin
Dziś pomimo okropnego samopoczucia, bólu głowy, niewyspania i ogólnej drażliwości (phi! dzień jak co dzień?) wybrałam się z Lalą na pokazową lekcję angielskiego dla maluszków. Spotkanie odbyło się w Kawiarnio - Księgarni "Spółdzielnia". 

28.07.2013

Podróż z Hanią

Każda podróż zaczyna się od pakowania. Dzień przed wyjazdem mieliśmy koncert, wróciłam późno, córa już spała więc żeby jej nie hałasować, przełożyłam ostateczne pakowanie na ranek następnego dnia.

zdjęcie pt. Gdzie jest Hania?

Pobudka 4:20. Szybkie pakowanie pieluch, kocyków, przewijaka, ubranek na zmianę w razie upału, mrozu, wiatru, powodzi itp.....  zabawek starych sprawdzonych i nowych do wypróbowania, smoczków, herbatek...


W drogę!

Wyjazd o 6:00. Pierwsze karmienie w busie 8:45. Kilkukilometrowe korki i upał były ciężkie, ale do wytrzymania. Podczas poprzednich wyjazdów Młoda głównie spała, właściwie większość tras przesypiała. Tym razem przerwy pomiędzy drzemkami były dłuższe. Czas spędzałyśmy na oglądaniu książeczki, zabawie z kulą i żabką. Na szczęście te akcesoria wystarczyły, żeby skutecznie pannę Hannę zabawić. 

Podróż zajęła nam więcej niż planowaliśmy - zaskoczyły nas ogromne korki na trasie Warszawa - Elbląg. Koło 11:00 było już jasne, że nie mamy czasu na obiad, nie mamy czasu nawet żeby zatrzymać się na parkingu i przewinąć Młode. Dwie mega bomby udało się opanować nie wyjmując Hani z fotelika - wyczyn możliwy jedynie w siedzisku Mutsy (tak mi się wydaje). Skorzystaliśmy z rad innych kierowców, którzy wypowiadali się na CB radiu i wybraliśmy drogi mniej uczęszczane, boczne ale i nie najlepszej jakości.. Udało się ominąć 60 kilometrowy korek Elbląg-Gdańsk oraz 12 kilometrowy korek na autostradzie A1 (1,15h czas oczekiwania na zjazd z autostrady, opłatę na bramkach wyjazdowych! Skandal na własne życzenie plus prawie 28 zł z portfela....) i o godzinie 16:10 dojechaliśmy na miejsce koncertu - Gdynia Park Kolibki.


Pierwsze wejście Młodej na scenę zostało uwiecznione przez M na milionie zdjęć..ale i chwila owa wymagała odpowiedniego udokumentowania ;) .

Projekt "Haniocycanie" - 2/07/13

Po próbie mikrofonowej i 2 marchewkowe kupki później wybraliśmy się na spacerek nad morze! Kolejny debiut córy. Tym razem na plaży. 



Nóżki nie zmoczyła i fala nie obmyła, bo ostrzegano nas przed sinicami, ale stópki potaplały się troszkę w chłodnym piasku. 





Koncert godzina 19:00. Sztuka jak sztuka - odbyło się i po robocie. Publiczność ciężka, siedząca, mało ruszająca się, nawet chociażby górnymi partiami ciała, nie mówiąc o dźwignięciu się z kocyków... Po 3 numerach trochę opadłam z sił. Dało o sobie znać zmęczenie (położyłam się o 2:00 przed wyjazdem, wstałam o 4:20 podróż też nie była przyjemnością....). Jakoś dotrwałam do końca. 

Projekt "Haniocycanie" 3/7/13. Kiedyś miałam zdecydowanie odmienne rytuały po zejściu ze sceny, a dziś...

Po złożeniu wszystkich instrumentów i spakowaniu busa wyjechaliśmy o 21:00 - do domu!! Słońce przestało przygrzewać i nawet zrobiło się trochę chłodno. Haniutek przebrany w pajacyka na drogę powrotną i najedzony pod korek spał słodko z paroma przerwami na jedzenie i jednym przewijaniem (bomba, nie wiem już która tego dnia...). W tę stronę nie musieliśmy się spieszyć więc zaliczyliśmy zaległy obiad i kolację za jednym zamachem.


Godzina 5:25 wjazd do Lublina. Nie wiadomo skąd ona to wiedziała, że już się zbliżamy do domu, ale przy tabliczce z napisem "Lublin" otworzyła oczka i buzię :P .




Jeszcze tylko wypakowaliśmy busa, mój M i dziewczyny z zespołu przenieśli sprzęty do magazynku i mogliśmy rozwieźć się spokojnie do domów na odsypianie. I zamiast położyć się spać i w końcu odpocząć to ja smaruję posta.... no w d... mi się poprzewracało! Idę!

9.07.2013

Ach śpij kochanie - śpiewać dziecku?

Aaa, kotki dwa

Huśtawka hybrydowa Bright Starts z melodyjkami i odgłosami natury - łoj, polecam! (Allegro, 220zł)


Czy śpiewacie swoim maluszkom przed snem kołysanki? Czy ktoś tak jeszcze usypia swoje dziecko, czy macie jakieś inne sposoby? Słyszałam o włączaniu suszarki do włosów lub odkurzacza albo karuzeli z melodyjkami wiszącą nad łóżeczkiem...

23.06.2013

Koło Jana ...

  • Przepraszam, że obiecałam i do tej pory nie zrealizowałam obietnicy - post o wózku Mutsy wkrótce - OBIECUJĘ ;)

  • Zapowiedź: w planach także post "What's in my Cloth Diper Bag" - Co Mam w Torbie - chcecie?? Ciekawi to kogoś? Dajcie znać w komentarzach lub na facebooku ;) .

Mam już w miarę opanowany system wyprawiania się z Hanią z domu. Sprawdziłam parokrotnie, że obmycie jej myjką, zasypanie pudrem, zapakowanie w pieluszkę, ubranie i nakarmienie zajmuje około 40 - 45 minut. Młoda nie marudzi, prawie nigdy. Na przewijaku cieszy się i robi minki, śmiesznie gaworzy (!) - jak malutki gołąbeczek. Podczas zakładania czegoś przez główkę, robi zaniepokojoną minkę i dalej się cieszy. Mówię, że ta dziewczynka nadaje się do reklam! 

Noc Sobótkowa

Wczoraj miałam wielką pomoc w osobie mojej Mamy, która coraz chętniej zajmuje się małą. Z początku twierdziła, że już nie pamięta jak się takim szkrabem zajmować, jak przewijać, jak myć itp. Na szczęście, moje i Hani, już sobie przypomniała, raczej. Podczas kiedy Mama ubierała Hańcię, ja mogłam pozbierać rzeczy na wyjazd i dokończyć szykowanie siebie. 



Po każdym wyjeździe uczę się jakie rzeczy są przydatne w sytuacji "z dala od domu". Nasz pierwszy wypad - do Kraśnika - był klapą logistyczną. Nie wzięłam pieluch tetrowych i nie miałam czym Młodej wytrzeć buźki i zapomnieliśmy adapterów do wózka. Nie wspominając o tym, że nie znaliśmy adresu i drogi na miejsce koncertu... Takie kłopoty powodują, że się we mnie gotuje i muszę wykonać ogromną, wewnętrzną pracę, żeby nie palnąć jakiejś głupoty mojemu M, żeby nie skończyło się MEGA awanturą i cichymi dniami... Ostatnio było blisko, pomógł jak zwykle, BUZIAK ;) na zgodę. 

Wczoraj mieliśmy wszystko, co było potrzebne. Butlę z mleczkiem pod korek. Kocyk i trzy pieluszki tetrowe, nawet krążki odstraszające komary! Gwiazda swoim zwyczajem przespała drogę z domu na miejsce koncertu. Pod sceną, w busiku dostała cyca, dwa razy i została przewinięta w czystą pieluszkę. W ten sposób wyeliminowałam właściwie wszystkie ewentualne przyczyny marudzenia, które mogłoby się rozpocząć podczas gdy byłabym już na scenie. Dzieciula zapakowaliśmy w wózeczek, którym babcia i mój M obwozili je po okolicy przez kolejne dwie godziny. Po koncercie, nota bene udanym (:P), Hanię w stanie śpiącym wpięłam w foteliku na jej miejsce w busie. Spała, aż do momentu wyjmowania jej w domu. I tyle. Póki co nie znajduję przeciwwskazań do dalszego podróżowania Gwiazdy z nami.