09.07.2013

Ach śpij kochanie - śpiewać dziecku?

Aaa, kotki dwa

Huśtawka hybrydowa Bright Starts z melodyjkami i odgłosami natury - łoj, polecam! (Allegro, 220zł)


Czy śpiewacie swoim maluszkom przed snem kołysanki? Czy ktoś tak jeszcze usypia swoje dziecko, czy macie jakieś inne sposoby? Słyszałam o włączaniu suszarki do włosów lub odkurzacza albo karuzeli z melodyjkami wiszącą nad łóżeczkiem...


Nie ważne czy masz głos czy nie - ŚPIEWAJ DZIECKU, kołysanki też! Wieczorne śpiewanie mruczanek nie tylko pomaga w usypianiu maleństwa, ale także pomoże rozwinąć wrodzone uzdolnienia muzyczne Twojego dziecka! Ponoć wszyscy rodzimy się z takim samym poziomem talentu muzycznego, jednak każdy z nas rozwija się w innym środowisku, inaczej postępuje proces naszej akulturacji muzycznej, a tym samym u każdego w różnym stopniu następuje rozwój wrodzonych uzdolnień. Rozwój tych uzdolnień następuje do około 4 roku życia, a następnie zatrzymuje się na osiągniętym poziomie. 

Wszyscy wiemy, że dzieci lubią i potrzebują rutyny, powtarzalności i porządku. Kiepsko reagują na ciągłe zmiany, chaos i nieprzewidywalność, tracą wtedy poczucie bezpieczeństwa i gorzej się rozwijają. Dlatego warto śpiewać co wieczór te same, wybrane melodie - przyzwyczajamy w ten sposób Malucha do tego rytuału, zaznajamiamy z melodią, którą dziecko będzie kojarzyło z zasypianiem.


Można wyjść od znanej nam wszystkim pioseneczki „Aaa, były sobie kotki dwa, aaa, aaa, szare bure obydwa, szare bure obydwa. Ach śpij Kochanie! Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz, dostaniesz...” - melodia jest odrobinę zbyt skoczna jak na kołysankę, ale wystarczy odpowiednio dostosować dynamikę - głośność oraz trochę zwolnić tempo śpiewania, żeby nadać jej inny charakter. No i oczywiście zauważyć jej usypiające właściwości.


Jak długie piosenki śpiewać? Nie ważne jak długa jest piosenka. Zawsze przecież można ją powtórzyć, nawet wielokrotnie! Śpiewamy utulanki tak długo jak długo tego potrzebuje nasz bobasek. Moja Hania najczęściej zasypia po około 20 minutach (czasem po 5, a czasem po 35) - w tym czasie mogę zaśpiewać po 2 razy wszystkie ulubione kołysanki. 

Pierwsze melodie, które dzieci „śpiewają” opierają się najczęściej na charakterystycznym interwale opadającej tercji małej - wszystkim znana melodia „Sto lat” rozpoczyna się tym interwałem) - można wzmocnić ten naturalny proces umuzykalnienia dziecka poprzez śpiewanie mu melodii z wykorzystaniem tego interwału - można śpiewać kołysankę opartą o ten interwał, wymyślając swoje własne słowa lub korzystając z już znanych, z innych piosenek.


Jeśli na poważnie myślimy o rozwoju talentu muzycznego naszego dziecka to śpiewamy nie tylko podczas usypiania maluszka. Według wielu badaczy psychologii muzyki i teorii uczenia się muzyki wczesny kontakt dziecka z muzyką żywą, wykonywaną przez rodziców powoduje wzrost wrodzonych uzdolnień muzycznych. Najważniejszym okresem wczesnego umuzykalnienia dzieci jest pierwsze 18 miesięcy życia, podczas których ideałem jest, gdy dziecko przechodzi tzw. akulturację - osłuchanie z bogactwem kultury muzycznej. Najlepiej, gdy dziecko ma w swoim otoczeniu osobę dorosłą śpiewającą dla niego i z nim piosenki i rytmiczanki (B. Pazur "Audiacja wstępna na etapie przedszkola - projekt zajęć muzycznych prowadzonych w przedszkolu metodą E.E. Gordona." Artykuł opublikowany w „Wychowaniu  Muzycznym w Szkole” nr 3/2004 str. 155-167). Barbara Pazur pisze także, że największe korzyści w tym etapie przynosi słuchanie muzyki czysto instrumentalnej, jak najbardziej zróżnicowanej pod względem skal muzycznych, w różnym metrum, nie tylko dwu, trójdzielnym, ale także w metrum nieregularnym, o częstych zmianach dynamiki i barwy, o nagłych zmianach tempa. "Powinna być to muzyka różnorodna pod względem stylu."

Pazur podkreśla, że aby akulturacja muzyczna rozwinęła się w sposób prawidłowy powinniśmy unikać nagrań z dziecięcymi piosenkami i śpiewania piosenek ze słowami. "Słowa w muzyce wokalnej, słowa bajki nawet z podkładem muzycznym odrywają uwagę dziecka od samej muzyki. Dziecko nie koncentruje się wtedy w pełni ani na muzyce, ani na tekście. Dziecko ma kontakt z językiem mówionym bez przerwy we wszelkich sytuacjach życiowych, dlatego nie ma potrzeby łączenia tekstu z muzyką, bo odbędzie się to zawsze kosztem muzycznej akulturacji. Jeśli chcemy w dzieciach rozwijać zdolności muzyczne jak najpełniej, jeśli chcemy je w sposób właściwy przeprowadzić przez wszystkie etapy audiacji wstępnej, aby później jak największą korzyść osiągnęły z kształcenia muzycznego, we wczesnym dzieciństwie powinniśmy oddzielić melodię i rytm od słów" (z tej samej publikacji).

Dlaczego jeszcze lepiej jest śpiewać samemu niż włączać CD? Dlatego, że te kilkanaście minut, jakie spędzimy z naszym maluszkiem podczas śpiewania i tulenia to najwspanialszy moment dnia. Myślę, że pomaga także nam, mamom wyciszyć się, uspokoić po czasem burzliwym wieczorze, zrelaksować. Kiedy śpiewamy spokojne melodie, nasz oddech uspokaja się i wydłuża, wciągamy powietrze rytmicznie, prawie jak podczas medytacji. Uporczywe, wielokrotne powtarzanie prostych słów "Aaa, kotki dwa, szare bure obydwa" czy podobnych także działają jak mantra - czasem można przy wykonywaniu takiej prostej kołysanki dosłownie "odlecieć"...

Pomimo, że z wykształcenia sama jestem muzykiem, uprawiam ten zawód czynnie i często publicznie śpiewam, miałam opory przed pierwszym wykonaniem kołysanki mojej Hani. Czułam się jakoś tak „głupio”. Nie wiem, skąd się to wzięło, ale miałam trochę tremę przed śpiewaniem mojemu dziecku. Pomalutku rozkręciłam się i teraz nie ma wieczoru bez porcji usypianek. Co śpiewam mojej kruszynie? A różne melodyjki, także bez słów, na sylabach DADA, DUDU, LULU i takie, które oryginalnie wcale nie były kołysankami, ale najzwyczajniej w świecie lubię je śpiewać. I to też jest ważne, żeby śpiewać dziecku melodie, które sami lubimy, które nam się podobają - zarówno w warstwie melodycznej jak i tekstowej.


„Pada deszczyk” - piosenka ludowa. przy śpiewaniu tej pioseneczki często wzruszam się i dosłownie zalewam łzami, szczególnie przy słowach „wyleciała ptuszka, z rączkami, nóżkami....” 


„Cas do domu” - piosenka ludowa z Kurpsi
- pięknie zaśpiewana przez Bogdana.
Tu tekst tej pieśni:

„Kołysanka konopna” - w wykonaniu Kapeli może trochę awangardowym, bardzo ładnie poddaje się modyfikacjom, zarówno melodii jak i tekstu. Sama śpiewam na tę melodię jakieś własne słowa, często wymyślam je w trakcie usypiania Hani.

„Dolina, dolina” - wykonywana przez Anię „z Zielonego Wzgórza” Kiełbusiewicz, wspaniałą wokalistkę z Tarnowskich Gór. Niegdyś występowałyśmy razem na scenie, niestety jej młode życie przerwał wypadek samochodowy..

http://youtu.be/wjVy68AOBKk?t=49s

Czekam na Wasze propozycje, podajcie linki do kołysanek, które śpiewacie swoim dzieciaczkom. Aaa...

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Witaj, ja w czasie ciąży puszczałam często tą piosenkę ze shreka:
http://www.youtube.com/watch?v=oCQhd0ETsAc&feature=youtube_gdata_player

I nuciłam ją sobie. Teraz puszczamy ją w czasie kąpieli, a zaraz potem przy zasypianiu puszczamy Kołysankę z Misia Uszatka: dostępną na YOu Tube. Słowa znam już na pamięć i szeptem spiewam Małej do snu. I też uważam, że śpiewanie fajne jest! Pozdrawiam





Blaszany Kogucik pisze...

My praktykujemy najczęściej radosną twórczość, czyli śpiewamy co-nam-na-język-wpadnie na znane melodie. Ostatnio hitem jest rymowanie do melodii z "Mój stół ma 4 nogi", mamy przy tym niezły ubaw, dziecię chyba też bo śmieje się od ucha do ucha. Tata praktykuje też Brown Girl in The Ring zespołu Boney M - czyżby to ten sam interwał?

Violianka pisze...

Super! Właśnie muszę sobie przypomnieć jakieś pioseneczki z bajek itp. i urozmaicić swój repertuar, bo a nóż córa folku nie lubi.... Pozdrawiam!

Violianka pisze...

A jak leci ten "Stół"? Jest gdzieś w necie? A może to jakiś hit tylko po tytule nie kojarzę?
Numer Boney M nie jest na opadającej tercji, ale też działa :) Pozdrawiam

Blaszany Kogucik pisze...

Ha i tu jest problem, w necie tego nie ma. Nie wiem skąd żona to zna, sama tego nie wie. Do dziś myślałem, że to jakiś dziecięcy, dobrze znany hit. Słowa lecą tak: Mój stół ma 4 nogi, 4 nogi ma mój stół. A gdyby nie te nogi, to nie był by mój stół. Melodia, jakby to określić, taka na zmęczenie przeciwnika, ale pozwala na dowolne improwizacje tekstem.

Sylwia Dyś pisze...

o ja to o stole znam ale w wersji z rogami i kaskiem.. :D o tohttp://chomikuj.pl/zuch_harcerz/PL*c4*84SY/Pl*c4*85sy_mp3

EWA RUPIŃSKA pisze...

Czasem spiewam.Chociaż dzieci bardziej wolą słuchać muzyki z audio lub TV :)