Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

9.10.2013

Czy to różyczka??


W poniedziałek koło południa zauważyłam u Hani mnóstwo żywo czerwonych krostek na brzuszku, pleckach, ale najwięcej w okolicach pieluszkowych. Od razu zawołałam siostrę i mamę, żeby się skonsultować i ustalić co robić. - O kurczę! - Różyczka? - Leć do lekarza, koniecznie - 

5.10.2013

Warsztaty chustowe w Aktywnej Mamie


"Chciało Ci się jeszcze na jakieś warsztaty..?" Nie powiem, żebym jak na skrzydłach pędziła, bo parę godzin wcześniej przysnęłyśmy z Hańcią tak cudnie, że przespałam wizytę u kosmetyczki. 

2.10.2013

Test SOPELKA



Dzięki portalowi projektwyprawka.com miałyśmy okazję wypróbować polski produkt o wdzięcznej nazwie Sopelek - aspirator do nosa. Byłam bardzo ciekawa jak ten odciągacz się nam sprawdzi, bo do tej pory używałyśmy tylko tradycyjnej, gumowej gruszki.

27.09.2013

Sounds Like Poland


Chyba zacznę lubić Warszawę, troszeczkę. Kiedyś mi się nie podobała. Szczególnie kiepsko prezentowało się centrum, było zaniedbane, jakieś oblepione tandetą. Wszędobylskie reklamy potęgowały efekt bałaganu i chaosu i jeszcze te plakaty, jakieś obleśne budy...

25.09.2013

Smyki - koncerty dla maluchów

W minioną niedzielę wybraliśmy się całą trójką na koncert. Zerwaliśmy się z samego rana o 8:00. Mój M był nastawiony sceptycznie. Niedzielny poranek zwykle spędzamy w łóżku, wylegując się do późna, a tym razem wyciągałam nas na jakiś koncert! Kilka dni wcześniej mówiłam mu, że idziemy na koncert muzyki klasycznej dla niemowląt i kobiet w ciąży, ale chyba nie do końca uwierzył, że do tego dojdzie. W końcu ja też lubię sobie pospać.

23.09.2013

Test Kąpieluszki Dada


Chodzimy z moją malutką Hanią na zajęcia z pływania dla niemowląt. Podczas ostatnich zajęć przetestowałam majteczki do pływania Dada z Biedronki.

18.09.2013

4 miesiąc Hani

Hania swobodnie unosi się na przedramionach, czasem na samych dłoniach. Mocno trzyma główkę i pełza, na razie tylko do tyłu, choć kilka tygodni temu po łóżku babci pełzała do przodu, pomagając sobie głową...
Minęły już 4 miesiące. Najwspanialsze miesiące w moim życiu. Pierwsze tygodnie życia mojej córeczki! 

17.09.2013

Miód, słodkie lekarstwo


Idzie jesień, nie ma na to rady. Ale ja jesień lubię. Póki są kolorowe liście na drzewach, ciepłe popołudnia i pachnące ogniskiem wieczory. Kiedy kończy się czas upałów wracam do picia ciepłych napojów. Najbardziej lubię herbatki ziołowe, owocowe - susz z owoców, a nie aromatyzowane jakieś. Koniecznie sypane, nie w torebkach. A do herbatki - miodek!

14.09.2013

Pływanie niemowląt w Lublinie


W sumie to pierwszą wizytę na basenie to my już mamy dawno za sobą... to było jakoś w połowie lipca, Haniutek miała wtedy zaledwie 2 miesiące! - wybrałyśmy się do spa Orkana. Kolejną kąpiel, tym razem już w dużym basenie, zaliczyłyśmy w spa w Szaflarach, o których pisałam tutaj. A dziś zaczęłyśmy pływanie na poważnie, na zajęciach w Lubelskiej Szkole Pływania.

5.09.2013

Fotorelacja z Sanoka



Nasz nowy bus z pupy strony.
Kolejny wyjazd za nami. Tym razem byliśmy w Sanoku. Wrzucam zdjęcia i zastanawiam się czy nie za dużo ich.. kto to będzie oglądał? I dochodzę do wniosku, że muszę zacząć zbierać na lepszy aparat...


28.07.2013

Podróż z Hanią

Każda podróż zaczyna się od pakowania. Dzień przed wyjazdem mieliśmy koncert, wróciłam późno, córa już spała więc żeby jej nie hałasować, przełożyłam ostateczne pakowanie na ranek następnego dnia.

zdjęcie pt. Gdzie jest Hania?

Pobudka 4:20. Szybkie pakowanie pieluch, kocyków, przewijaka, ubranek na zmianę w razie upału, mrozu, wiatru, powodzi itp.....  zabawek starych sprawdzonych i nowych do wypróbowania, smoczków, herbatek...


W drogę!

Wyjazd o 6:00. Pierwsze karmienie w busie 8:45. Kilkukilometrowe korki i upał były ciężkie, ale do wytrzymania. Podczas poprzednich wyjazdów Młoda głównie spała, właściwie większość tras przesypiała. Tym razem przerwy pomiędzy drzemkami były dłuższe. Czas spędzałyśmy na oglądaniu książeczki, zabawie z kulą i żabką. Na szczęście te akcesoria wystarczyły, żeby skutecznie pannę Hannę zabawić. 

Podróż zajęła nam więcej niż planowaliśmy - zaskoczyły nas ogromne korki na trasie Warszawa - Elbląg. Koło 11:00 było już jasne, że nie mamy czasu na obiad, nie mamy czasu nawet żeby zatrzymać się na parkingu i przewinąć Młode. Dwie mega bomby udało się opanować nie wyjmując Hani z fotelika - wyczyn możliwy jedynie w siedzisku Mutsy (tak mi się wydaje). Skorzystaliśmy z rad innych kierowców, którzy wypowiadali się na CB radiu i wybraliśmy drogi mniej uczęszczane, boczne ale i nie najlepszej jakości.. Udało się ominąć 60 kilometrowy korek Elbląg-Gdańsk oraz 12 kilometrowy korek na autostradzie A1 (1,15h czas oczekiwania na zjazd z autostrady, opłatę na bramkach wyjazdowych! Skandal na własne życzenie plus prawie 28 zł z portfela....) i o godzinie 16:10 dojechaliśmy na miejsce koncertu - Gdynia Park Kolibki.


Pierwsze wejście Młodej na scenę zostało uwiecznione przez M na milionie zdjęć..ale i chwila owa wymagała odpowiedniego udokumentowania ;) .

Projekt "Haniocycanie" - 2/07/13

Po próbie mikrofonowej i 2 marchewkowe kupki później wybraliśmy się na spacerek nad morze! Kolejny debiut córy. Tym razem na plaży. 



Nóżki nie zmoczyła i fala nie obmyła, bo ostrzegano nas przed sinicami, ale stópki potaplały się troszkę w chłodnym piasku. 





Koncert godzina 19:00. Sztuka jak sztuka - odbyło się i po robocie. Publiczność ciężka, siedząca, mało ruszająca się, nawet chociażby górnymi partiami ciała, nie mówiąc o dźwignięciu się z kocyków... Po 3 numerach trochę opadłam z sił. Dało o sobie znać zmęczenie (położyłam się o 2:00 przed wyjazdem, wstałam o 4:20 podróż też nie była przyjemnością....). Jakoś dotrwałam do końca. 

Projekt "Haniocycanie" 3/7/13. Kiedyś miałam zdecydowanie odmienne rytuały po zejściu ze sceny, a dziś...

Po złożeniu wszystkich instrumentów i spakowaniu busa wyjechaliśmy o 21:00 - do domu!! Słońce przestało przygrzewać i nawet zrobiło się trochę chłodno. Haniutek przebrany w pajacyka na drogę powrotną i najedzony pod korek spał słodko z paroma przerwami na jedzenie i jednym przewijaniem (bomba, nie wiem już która tego dnia...). W tę stronę nie musieliśmy się spieszyć więc zaliczyliśmy zaległy obiad i kolację za jednym zamachem.


Godzina 5:25 wjazd do Lublina. Nie wiadomo skąd ona to wiedziała, że już się zbliżamy do domu, ale przy tabliczce z napisem "Lublin" otworzyła oczka i buzię :P .




Jeszcze tylko wypakowaliśmy busa, mój M i dziewczyny z zespołu przenieśli sprzęty do magazynku i mogliśmy rozwieźć się spokojnie do domów na odsypianie. I zamiast położyć się spać i w końcu odpocząć to ja smaruję posta.... no w d... mi się poprzewracało! Idę!

20.07.2013

Pielucha ortopedyczna Orto-gatki


Kiedy wychodziłyśmy ze szpitala po odbębnieniu tych "obowiązkowych" 3 dób po porodzie, dostałyśmy naręcze papierów - między innymi skierowania do różnych specjalistów. W szpitalu na Staszica bardzo ładnie opisują na skierowaniu gdzie (długopisem dopisano mi adres i telefon placówki do której się zgłosić) i kiedy (długopisem napisał mi ktoś miły w którym tygodniu do neurologa itd.) należy się z maluszkiem zgłosić.

Do ortopedy nie potrzeba skierowania. Do tych, którzy przyjmują w ramach poradni preluksacyjnej potrzeba. Takowe otrzymałam dla Hani na wizycie patronażowej pediatry z naszej przychodni. Według wskazówek ze szpitala mieliśmy się udać do ortopedy w 3 tygodniu życia. Wszędzie w internecie dziewczyny ostrzegają, że do specjalistów są kolejki, więc starałam się załatwić, umówić wizytę jak najwcześniej. A niedaleko znajduje się przychodnia, w której pracują polecani lekarze - Sanus, na ulicy Magnoliowej. Już miałam okazję bywać w tym nzozie z innych powodów i wiedziałam, że tam w rejestracji niezłe gbury siedzą. Nigdy telefonu nie odbierają. Zanim się dodzwoniłam i umówiłam to 1 tydzień próbowałam o różnych porach. Nikt nie odbierał, albo było zajęte. W końcu, kiedy ktoś raczył ze mną porozmawiać dostałam termin właściwie z dnia na dzień.

Haniutek w orto-gatkach.
Zapisałyśmy się z Hanią do doktora M. Byłyśmy na 2 dni przed 3 tygodniem i okazało się że to było oczywiście za wcześnie. Cała wizyta trwała jakieś 5 minut i składała się głównie z rozbierania i ubierania małej. Przed badaniem należy rozebrać dziecię z dolnych części garderoby, a i z górnych, jeśli obawiamy się usmarowania przez żel do usg. Następnie kładzie się malucha na plecach, na leżance, twarzą do lekarza. Nie wiem, bo nie mam porównania i może wszyscy oni tak badają dzieciątka. Doktor nie był zbytnio delikatny, tylko złapał za te nóżki biedne i wykręcał bez pardonu, w różne strony, ze szczególnym NACISKIEM na szpagat udkami... a przy tym zero uśmiechu czy jakiegoś zagadania do niemowlęcia tylko jak z kurczakiem przed pieczeniem... ciach, ciach, trach, trach. A dzieciowina wyła mi w niebogłosy i próbowała się uwolnić od tych łap.

Cały czas, kiedy doktor robił usg gadałam do małej, trzymałam ją za rączkę albo ramionko, nie pamiętam, bo dość mocno przeżyłam te wstępne manewry udkami. Maluszek leży w czasie usg na boczku. Niestety nic konkretnego się nie dowiedzieliśmy poza tym, że przyszliśmy za wcześnie, że bioderka są jeszcze niedojrzałe, ale jest widoczna tendencja do dysplazji...  Następną wizytę umówiłam na dwa dni przed 6 tygodniem.

Cała procedura się powtórzyła, tylko tym razem miałam wrażenie, że doktor z jeszcze mniejszą finezją wykręcał Haniowe kończyny... Niestety, niewiele się w kwestii bioderek zmieniło od pierwszej wizyty.  Zaleconą pieluchę - ortogatki - mój M kupił następnego dnia.

Ortogatki - cena 50 zł.
Dziecko kładziemy tak, aby jego talia wypadała na wysokości gumek w górnej krawędzi orto pieluchy.
Następnie zapinamy szelki (wcześniej należy je skrzyżować i wyrównać, żeby nic maleństwa nie gniotło).
Potem przeciągamy paseczki przez szlufki i zapinamy rzepki  na brzuszku.
Gotowe - ortogatki zapięte.
Gatki wykonane są bardzo starannie z najwyższej jakości materiałów. W najszerszej części znajduje się kieszeń, w której umieszczony jest gruby arkusz filcu - to on utrzymuje nóżki odwiedzione na zalecaną odległość. W razie potrzeby można je prać, ale trzeba najpierw wyjąć ten filc.

Ortogatki szyte są ręcznie, w Lublinie, opakowane bardzo skromne - w zwykły woreczek z grubszej folii, zamykany na pasek z klejem. Instrukcja i opis produktu to zwykła kartka, odbitka na ksero. Ale mają działać. Do kontroli na początku sierpnia idziemy to się przekonamy...

Ortogatki występują w pięciu rozmiarach - odpowiedni rozmiar dobiera lekarz ortopeda.
Instrukcja jest czytelna - po kliknięciu na zdjęcie należy za pomocą prawego przycisku myszy otworzyć je ponownie, ale w nowym oknie i wtedy będzie dostępna opcja zoom.


9.07.2013

Ach śpij kochanie - śpiewać dziecku?

Aaa, kotki dwa

Huśtawka hybrydowa Bright Starts z melodyjkami i odgłosami natury - łoj, polecam! (Allegro, 220zł)


Czy śpiewacie swoim maluszkom przed snem kołysanki? Czy ktoś tak jeszcze usypia swoje dziecko, czy macie jakieś inne sposoby? Słyszałam o włączaniu suszarki do włosów lub odkurzacza albo karuzeli z melodyjkami wiszącą nad łóżeczkiem...

23.06.2013

Koło Jana ...

  • Przepraszam, że obiecałam i do tej pory nie zrealizowałam obietnicy - post o wózku Mutsy wkrótce - OBIECUJĘ ;)

  • Zapowiedź: w planach także post "What's in my Cloth Diper Bag" - Co Mam w Torbie - chcecie?? Ciekawi to kogoś? Dajcie znać w komentarzach lub na facebooku ;) .

Mam już w miarę opanowany system wyprawiania się z Hanią z domu. Sprawdziłam parokrotnie, że obmycie jej myjką, zasypanie pudrem, zapakowanie w pieluszkę, ubranie i nakarmienie zajmuje około 40 - 45 minut. Młoda nie marudzi, prawie nigdy. Na przewijaku cieszy się i robi minki, śmiesznie gaworzy (!) - jak malutki gołąbeczek. Podczas zakładania czegoś przez główkę, robi zaniepokojoną minkę i dalej się cieszy. Mówię, że ta dziewczynka nadaje się do reklam! 

Noc Sobótkowa

Wczoraj miałam wielką pomoc w osobie mojej Mamy, która coraz chętniej zajmuje się małą. Z początku twierdziła, że już nie pamięta jak się takim szkrabem zajmować, jak przewijać, jak myć itp. Na szczęście, moje i Hani, już sobie przypomniała, raczej. Podczas kiedy Mama ubierała Hańcię, ja mogłam pozbierać rzeczy na wyjazd i dokończyć szykowanie siebie. 



Po każdym wyjeździe uczę się jakie rzeczy są przydatne w sytuacji "z dala od domu". Nasz pierwszy wypad - do Kraśnika - był klapą logistyczną. Nie wzięłam pieluch tetrowych i nie miałam czym Młodej wytrzeć buźki i zapomnieliśmy adapterów do wózka. Nie wspominając o tym, że nie znaliśmy adresu i drogi na miejsce koncertu... Takie kłopoty powodują, że się we mnie gotuje i muszę wykonać ogromną, wewnętrzną pracę, żeby nie palnąć jakiejś głupoty mojemu M, żeby nie skończyło się MEGA awanturą i cichymi dniami... Ostatnio było blisko, pomógł jak zwykle, BUZIAK ;) na zgodę. 

Wczoraj mieliśmy wszystko, co było potrzebne. Butlę z mleczkiem pod korek. Kocyk i trzy pieluszki tetrowe, nawet krążki odstraszające komary! Gwiazda swoim zwyczajem przespała drogę z domu na miejsce koncertu. Pod sceną, w busiku dostała cyca, dwa razy i została przewinięta w czystą pieluszkę. W ten sposób wyeliminowałam właściwie wszystkie ewentualne przyczyny marudzenia, które mogłoby się rozpocząć podczas gdy byłabym już na scenie. Dzieciula zapakowaliśmy w wózeczek, którym babcia i mój M obwozili je po okolicy przez kolejne dwie godziny. Po koncercie, nota bene udanym (:P), Hanię w stanie śpiącym wpięłam w foteliku na jej miejsce w busie. Spała, aż do momentu wyjmowania jej w domu. I tyle. Póki co nie znajduję przeciwwskazań do dalszego podróżowania Gwiazdy z nami.


11.02.2013

Zakupy dla dziecka - przewijak z pełnego drewna

Szybki wpis o najnowszym zakupie ;). Czeka jeszcze w kolejce post o wózku, ale to dopiero chyba jak się z remontem uporamy... Przedstawiam nasz amerykański przewijak! Pan Przewijak ;)


Z dużej litery, bo i przedmiot konkretnych rozmiarów. Mama wynalazła go na tablica.pl i od razu wpadł mi w oko. Po paru dniach oczekiwania na kontakt sprzedającego w końcu udało się, pojechaliśmy z ManŻem po niego aż do Bychawy (!). Mebel jest drewniany, lakierowany, wyposażony w materacyk do przewijania z paskami do przypięcia dziecka, praktyczną szufladę tuż pod półką z materacykiem oraz dwie pojemne półki na pieluchy itp. 


Bardzo stabilnie i dostojnie się prezentuje, na razie w pokoju babci. Do Pana Przewijaka dostaliśmy trzy pokrowce na materacyk i organizer plastikowy do powieszenia.  

Mój stosik wielo...


Stosik dziś powiększył się o dwie kolejne pieluszki formowanki - żółtą i różową handmade by JagnaBis z Allegro. Na zdjęciu obok obiecanego otulacza wełnianego, również tej samej produkcji ;).

 
- pieluszki wykonane są z mięciutkiej flanelki, jednokolorowej na zewnątrz

 
- wnętrze pieluszek jest w kwiatuszki żółto różowe.

- wnętrze otulacza, popielata wełna.