Udało się! Ja zwykle trochę na "wariackich papierach", ale udało nam się odwiedzić Białowieżę. Kochamy ją miłością odwzajemnioną. Nawet pogodę mieliśmy, choć wszyscy wokół przepowiadali deszcze...
Korzystając z pięknej pogody i kilku godzin wolnego, w niedzielne popołudnie wyszłam z Hanką do ogrodu. Po obejściu domu w kółko, sesji z koneweczką i traktorkiem poszłyśmy sobie na spacer. Już drugi raz, bez wózka!