09.11.2013

Koniec BLW?



Nie, nic się nie stało. Po prostu zrozumiałam, że na BLW dla Hani jeszcze za wcześnie. Przyznaję się do błędu. Mam nadzieję, że nie posypią się teraz komentarze potępiające mnie... jeśli posypią trudno. 


Najważniejsze to zrozumieć swój błąd i się do niego przyznać, a potem próbować naprawić. Na szczęście nie doszło do nieszczęścia. Parę razy jednak Młoda miała problem z przełknięciem, wywalała jęzorek i próbowała wycharczeć jedzonko ze środka. Widok tak krztuszącego się malucha jest dla mamy straszny. Dla babci też. Dla taty... same wiecie. 

Padłam ofiarą presji. Trochę zewnętrznej i trochę wewnętrznej. Bo Córa taka rozwinięta! Bo ona już zęby ma! Bo już tak sama chce siadać!

Spokojnie. Na wszystko przyjdzie czas. Taka byłam "mądrala" jak radziłam dziewczynom w komentarzach pod postami o rozszerzaniu diety, a sama pośpieszyłam się. Trochę przez to gadanie "a kiedy jej jakąś zupkę dasz?", "a czemu tylko cycka jej dajesz?" itp. 

Poczekam. Hania poczeka. I na dobre jej to wyjdzie. 

Do BLW dziecko ma umieć siadać samodzielnie i siedzieć samodzielnie. Te mięśnie, które pozwalają mu na siedzenie, pozwalają na wprowadzanie stałych pokarmów, pozwalają dziecku kontrolować drogę jedzonka z rączki, przez usta do gardła itd. Jak nie siada, nie je. Proste. 

Spowiedź matki grzesznicy przed jutrzejszym dniem świętym... 

A tutaj film dla mamy, która mówiła, że jak się krztusi to za nogi do góry brać... 


Na tym kończę tego spontanicznego posta. Dobranoc! 

19 komentarzy:

tusia banaś pisze...

Nie ma co ulegać presji otoczenia. Mimo wszystko to Ty jesteś matką i Ty wiesz, co dla Twojego własnego dziecka jest najlepsze. Ważne to umieć przyznać się do błędu :)
Pozdrawiam!

Aneta Sawicka pisze...

Najważniejsze,że w porę zauważyłaś,że to za wcześnie i Mała się nie zakrztusiła na poważnie. Jednak jeszcze apropo rozszerzania diety to radziłabym przemysleć tą kwestię i poczytać jeszcze na ten temat. Wiem,że uważasz,że głównym pokarmem dziecka ma być mleko matki, ale półrocznemu maluchowi kończą się w organizmie zapasy żelaza, a w mleku matki nie dostanie wystarczającej ilości. Nawet wczoraj rozmawiałam na ten temat ze znajomym prawie lekarzem. Wprowadzając dziecku zupki/papki nie rezygnuje się przecież z karmienia piersią. Mój Filipek dostaje normalny obiadek, do tego śniadanko, podwieczorek i kolację, a mimo to ciągnie cyca kilka razy w dzień i w nocy. W Internecie można różne rzeczy wyczytać, nie we wszystko trzeba wierzyć. Oczywiście nie zamierzam Cię do niczego przekonywać, a jedynie przedstawiam drugą stronę medalu. A jaka to frajda ugotować zupkę maluchowi i widzieć jak ze smakiem zajada:)

pirelka pisze...

Dobrze, że zauważyłaś że jest za wcześnie, masz rację grunt do zauważyć swój błąd, umieć się do niego przyznać a na końcu poprawić go. Na wszystko przyjdzie czas a gadaniu nie ma co ulegać bo ludzie zawsze będą gadać..ciekawe czy takie mądrale robiły by tak na swoim i swojego dziecka przykładzie.

http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

Karolina Sawulak pisze...

A możesz napisać jaką teraz drogą pójdziesz? Widzę, że mamy dzieci w tym samym prawie tygodniu (u nas 24 tydzień) i też czekamy z BLW aż sam usiądzie, ale to może potrwać :( kolejny miesiąc na pewno polecimy jeszcze na samym mleku, ale jestem ciekawa jak inne mamy czekające z BLW rozwiązują problem czekania z siedzeniem.

Anonimowy pisze...

Ale wiesz... Jak już na dobre zaczniecie rozszerzać dietę, to nadal będzie się krztusić. Tego w tej metodzie nie unikniesz... A czytałaś książkę? AR

Violianka pisze...

Karolino, na razie czekam. Zaczęłam i tak za wcześnie według tego co czytam w książce o BLW rozszerzanie zaczynać należy dopiero od 6 miesiąca, a ja trochę przed szereg się wystawiłam i zaczęłam kiedy Hania miała 5,5 miesiąca.

AR wiem, że krztuszenie się jest w tej metodzie normą, jak i w każdej innej także (przy cycku też mi się Lala krztusi, papką też można zatkać dzieciaka...) ale ważne jest aby miało na tyle rozwinięte i silne mięśnie w okolicach brzusznych, żeby było w stanie poradzić sobie z odkrztuszeniem w razie czego. Książkę mam, poczytuję, nie po kolei tylko szukam informacji, które mi są w danym momencie potrzebne, np. rozdział "A co kiedy się zakrztusi?" czytaliśmy wczoraj na głos...

Na razie planuję dawać Hani dalej pierś na żądanie, do tego od czasu do czasu może brokuła, kalafiora, ziemniaka, cukinię w formie jak w BLW, ale tylko jak będę sama w domu, bo mnie mama i M stresują, a owoce - jabłka, śliwki, banana, tylko w siatce/gryzaku munchkin.

A co do tego żelaza w diecie, to jak dostarczasz go Anetko Filipkowi?

Kamila K pisze...

dobrze ze nie probujesz na sile !

Aneta Sawicka pisze...

Violianko po pierwsze żelazo jest w warzywach np. natce pietruszki, brokule, daję je do zupki, którą Fili dostaje codziennie. Oprócz tego dostaje na drugie śniadanie i na kolację (+cyc) kaszkę, w której też jest żelazo oraz inne minerały i witaminy.

Agnieszka Maja pisze...

Jesteśmy tylko ludzmi i zdarza nam się popełniać błędy. Na nich się właśnie uczymy.

Violianka pisze...

Anetko, a czy z cyca dziecko to żelazo też dostaje?

Agnieszko, święta racja. Nic co ludzkie... :)

pirelka pisze...

Dziękuję za komentarz u mnie, co do sokowirówki to wcale nie musi być droga, My kupiliśmy jak pojawiła się w Biedronce i jesteśmy zadowoleni ;)

Aneta Sawicka pisze...

Violianko właśnie w tym problem,że dla dziecka półrocznego żelazo z cyca nie jest już wystarczające,bo jest go mało. Do 6 m-ca dziecko ma zapasy żelaza jeszcze z życia płodowego,ale później niestety one się kończą. Chociażby dlatego po 7 m-cu daje się co drugi dzień pół żółtka. Żelazo jest też w mięsie i w warzywach. Także widzisz to nie jest tak,że się wprowadza stałe pokarmy, aby nie karmić piersią, ale po prostu dziecko jak rośnie ma coraz większe zapotrzebowanie na witaminy i minerały. Moja mama zaczęła mojej siostrze wprowadzać stałe pokarmy w 4,czy 5 miesiącu, a mimo to karmiła cycem przez 2,5 roku. Jedno drugiego nie wyklucza:)

Anonimowy pisze...

Te braki żelaza związane są często ze zbyt szybkim odpępnianiem... Ile po urodzeniu odcinaliscie pepowine? AR

Violianka pisze...

No właśnie AR... już nie chciałam zagłębiać się w temat, ale od razu o tym pomyślałam. U nas trwało to kilka minut, dokładnie nie pamiętam, bo wiadomo, że to były emocje (choć byłam na tyle przytomna, żeby wykrzyczeć prawie, że nie wyrażamy zgody na jakiekolwiek szczepienia...)ale pamiętam, że jeszcze kazałam mojemu M żeby sprawdził, czy przestała tętnić pępowina. Ponoć przestała i dopiero położna zacisnęła i mój M przeciął pępowinę... Ale wiem, że jest różnie.

Aneta Sawicka pisze...

a ja nawet nie wiem jak było z pępowiną, ale że cesarskie ciecie trwało bardzo któtko, wiec pewnie zostala przecieta za szybko;/

Violianka pisze...

Anetko pisałam do Ciebie maila, sprawdź skrzynkę.

Anonimowy pisze...

Dla mnie najlepszą metodą na rozszerzenie diety jest JMZR czyli JEDZ MI Z RĘKI ;)
Ja trzymam banana i córa sobie gryzie. Gdy ugryzie za dużo, to jestem w pogotowiu. Na szczęście banan jest miekki i jeszcze sobie nim krzywdy nie zrobiła.
Natchniona zdjęciem WaszejHani z brokułem, mojej też podałam odważnie (z mojej ręki), bardzo jej smakowało, a i nie było bałaganu:p
Do ręki dostaje chrupki i andruty. Ma już 6 zębów, więc jakoś sobie radzi.
Na mnie próbowano wywrzeć presję przy pierwszym dziecku. Nie dałam się. Pierwsza marchewka była w 6 m.z. ;)
Pozdrawiamy

Skikolka

Violianka pisze...

Skikolko, Twoja metoda wymiata! :D a szczególnie jej chwytliwy skrót hi hi! Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Dzięki. Zdarzy mi się czasem wymyślić fajną nazwę ;)
Również pozdrawiam :)
Skikolka