Codziennie łapię się na tym, że zaskakuje mnie to jak Hanka już urosła. Te jej długaśne nogi, rączki -wszędobylskie i wszystko wpychające do buzi, pod migdałki prawie ;) . Martwi mnie coraz prędzej upływający czas... jeszcze ta jesień, co potęguje melancholię i nostalgię. Moja Szkrabinka, tak niedawno maleńka, już jest taką pannicą... eh! Tylko patrzeć, jak będę jej plotła warkocze do szkoły...