Chyba wszyscy, którzy usłyszeli o wczorajszej tragedii pomyśleli podobnie jak ja, my - jak mogło do tego dojść? Dlaczego?? A potem był już tylko smutek i uczucie bezradności. Nie mamy wpływu na to, aby takie rzeczy się nie zdarzały. Owszem w sytuacji, gdy widzi się, że coś złego się dzieje TRZEBA reagować. Choćby ktoś miał do nas jakieś "ale", że się wtrącamy w nie swoje sprawy. Zawsze należy się WTRĄCIĆ. Jeśli tylko znajdziemy się w pobliżu.
Ale tam, na parkingu najwyraźniej nikogo nie było. Była sama.
Jedno co mnie odrobinę pociesza i na chwilę wyrywa z przepaści smutku do którego strąciła mnie wczorajsza informacja to wiara, że takie rzeczy mają sens. Niosą ze sobą przesłanie dla nas wszystkich.
Patrzę na moją Hanię i wiem, że mam największy skarb na świecie. Mam największą miłość, szczęście. i radość.
Wiem, że łatwo i w ułamku sekundy można to wszystko stracić. Przez jedną złą decyzję, przez przypadek... może o to chodzi?