Ostatnio złapałam się na tym, że już nie pamiętam jak to było... a minęło przecież tylko kilka miesięcy. Byliśmy z pierwszą wizytą u miesięcznej Zuzi i kiedy chciałam podzielić się z jej mamą garścią informacji o tym jak to z Hanką w tym samym czasie było, po prostu nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Wszystko za mgłą. To chyba naturalny mechanizm obronny kobiety - zapomina o tych pierwszych, najtrudniejszych chwilach, dniach, tygodniach, po to, żeby chciała mieć w ogóle jeszcze jakieś potomstwo.