09.03.2014

Pierwszy spacer tej wiosny


Nocka minęła nam dość spokojnie. A to duży prezent ostatnimi czasy. Wstaliśmy późno, koło 9:00, a już za dwie godziny byliśmy w drodze do Nałęczowa. Zostanie w domu w taką pogodę byłoby grzechem!


Razem z nami do Nałęczowa pojechały Pehy w komplecie ;) - ciocia Madzia trenowała prowadzenie wózka w specjalnych warunkach terenowych.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak jak w okolicach Kazimierza Dolnego, tak i tu są fajne wąwozy. Zwykle spaceruje się jedynie po parku i dochodzących uliczkach, a warto zejść z popularnych szlaków żeby trafić na malownicze alejki wśród korzeni drzew.


Hanię bardzo zainteresowały kaczki pływające po stawie w parku.


Naszym przewodnikiem po nałęczowskich zaułkach był znany na tym terenie Rambo ;) . Dzięki niemu trafiliśmy do pracowni Stefana Żeromskiego. To kolejne miejsce, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. 



Do pierwszych samodzielnych kroczków w butach i po alejce nie doszło, choć Córa szansę dostała. Jednak jeszcze jest za wcześnie, a jej umiejętności są na zbyt niskim poziomie. I w dodatku póki co, buty to jej w chodzeniu ewidentnie przeszkadzają ;) ....



Pierwsza poważna przejażdżka w nowym Foteliszczu zakończona sukcesem. Graco Belogic jest wygodny, a główka Hani pozostała na miejscu nawet podczas drzemki. Bardzo fajnie obsługuje się pasy i ich regulację. Z łatwością rozpina się i montuje pasy na dziecku. Na razie nie stwierdziłam żadnych wad tego fotelika.

Od pewnego czasu Hania ma nowego przyjaciela! Jest nim Misio Tadzio, którego dostała od swojej Chrzestnej Matki. Córa bardzo lubi się do niego tulić, a kiedy go widzi woła "Auła". Zabieramy Aułę ze sobą na spacerki i wycieczki. Jest przydatny, bo pomaga uspokoić marudzącą Hankę, a poza tym ma w brzuszku kieszonkę, w której trzymamy dodatkowe chusteczki, pieluszkę, smoczek...


Wciąż używamy smoczka. Nie tak często jak w początkowych miesiącach życia Hani, ale w paru stałych momentach dnia - przed drzemką i podczas zasypiania. Nie jest już tak łatwo, bo Młoda potrafi już sobie go wyjmować i wkładać, a najczęściej po prostu sobie nim rzuca wokoło. Wiem, że są różne opinie na temat stosowania smoczka u dziecka powyżej 6 miesiąca życia. Rozumiem obawy, że ssanie smoczka może negatywnie wpłynąć na prawidłowy rozwój uzębienia. Być może właśnie z powodu długiego używania smoczka sama miałam problemy ze zgryzem jako dziecko... Jednak jeśli miałabym wybierać, czy Córa ma trzymać w buzi swojego palca, czy smoka, to wolę żeby był to smok. 


4 komentarze:

Karlita CałyŚwiatKarli pisze...

o widzisz będzie się trzeba wybrać :-))))
super wyprawa :-))

Aneta Sawicka pisze...

też musimy wybrać się do Nałęczowa:) W ogóle planujemy w tym sezonie poznać Lubelszczyznę.
A co do smoczka, to ja jestem zdania,że jeśli dziecko ma potzrebę sssania to nie powinno mu się tego odbierać. Podobno to mit,że od smoczka są krzywe zęby. Mój synek jeszcze potrzebuje smoczka-na spacerach, w samochodzie i podczas zasypiania. W ciągu dnia nawet siłą nie zmusiłabym go do dojenia;) Nie zamierzam mu smoczka odbierać, tymbardziej,że używa go dość rzadko.Myślę, że nadejdzie czas,kiedy będzie gotowy na całkowite pożegnanie. Każdy z nas ma swoje nawyki, choćby kawa, dlaczego dziecku mielibyśmy odbierać do nich prawo?

Mama Filipa pisze...

My też myśleliśmy o Nałęczowie, ale rano wydawało się, że będzie chłodno i skończyło się na Zalewie;) Ale za tydzień pewnie się wybierzemy.

LiveSnapBlog pisze...

Oj jak słodko śpi po takim spacerze :)