Wiem, wiem. Jesień za progiem, a ja o lecie... Pewnie niektórzy zapomnieli, że było coś takiego jak urlop, wakacje, lato. Otóż, jak mówi mój M, wakacje, to My mamy cały rok.
Czytaj także >>> Nasze lato - część pierwsza
Czytaj także >>> Nasze lato - część druga
Było to bardzo ważne lato. Lato zmian, lato przygód, wycieczek w nieznane, nie tylko w miejsca, ale i sytuacje. Choć dla naszej Hanki to "nieznane" jest za każdym rogiem. Tym bardziej emocjonujące jest dla niej każde wydarzenie.
Od kiedy dowiedziała się, że jedziemy do Warszawy codziennie była o tym mowa. To znaczy, codziennie Hania przypominała nam że jedziemy do Warszawy. Jej się stolica dobrze kojarzy, póki co.
A w Warszawie spędziliśmy w sumie tydzień. Ja zamknięta w klimatyzowanym studiu nagrań Polskiego Radia, a Hania z tatusiem, w 30 stopniowym upale. Próbowali przetrwać.
Udało nam się spędzić trochę czasu razem. Mieliśmy go bardzo niewiele, bo sesje nagraniowe zaczynały się dość wcześnie i trwały 8-9 godzin do wieczora. Ale wybraliśmy się na basen, do zoo...
Moja druga, letnia wizyta w Warszawie. Tym razem bez moich kochanych. Był to pierwszy raz na dłużej bez Córeczki i mojego M. Z jednej strony było ciężko, bo trudy związane z nagraniami, tęsknota, a z drugiej strony fajnie tak od czasu do czasu odpocząć od siebie.
Już wkrótce NOWA PŁYTA Orkiestry św. Mikołaja
>>> Polub Orkiestrę na Facebooku >>>
Jakoś na początku sierpnia stwierdziliśmy, że Hanka już wcale nie potrzebuje pieluszek. Udało się dość bezboleśnie odstawić je nawet w nocy. Nawet już nie do końca pamiętam jak to było. Kilka razy zdarzyły się jakieś wpadki i nadal się zdarzają, ale już naprawdę bardzo sporadycznie.
>>> Mój Instagram
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz