02.10.2013

Spotkanie z Super Nianią


W spotkaniu z Dorotą Zawadzką wzięliśmy udział dzięki portalowi tudzieci.pl . Warsztaty cieszyły się ogromnym zainteresowaniem rodziców z Lublina i pewnie nie miałabym szansy "załapać" się na listę uczestników w normalnym trybie. Rzeczywiście dużo osób pojawiło się w niedzielne popołudnie w restauracji Oranżeria na ul. Ciepłowniczej w Lublinie, choć kilka rzędów przygotowanych dla gości do samego końca pozostało puste. Pomyślałam sobie, że szkoda tych rodziców którzy bardzo chcieli być, a nie zostali zakwalifikowani z powodu zamknięcia listy... 



Do oranżerii pojechaliśmy we trójkę licząc na to, że uda nam się wejść całą rodziną. Z początku pani w rejestracji odmówiła wstępu mojemu M i Hańci, ale zaznaczyła, że jeśli do momentu rozpoczęcia warsztatów osoby z listy nie pojawią się to moja ekipa będzie mogła wejść do sali konferencyjnej. I tak też się stało. Nie wiem, czy zostałabym do końca, gdyby mojego M nie wpuszczono. Niby były zapewnione atrakcje dla dzieci w postaci jakiegoś parku zabaw na dworze, w okolicach restauracji, ale moje Maleństwo jest jeszcze za małe aby korzystać z takich rozrywek. 

Haniutka do końca spotkania była grzeczniutka. Ucięła sobie nawet dość długą drzemkę przy piersi.
Pani Dorota zrobiła na nas pozytywne wrażenie. Znaliśmy ją do tej pory jedynie z małego ekranu. W bezpośrednim kontakcie wydaje się być ciepłą, sympatyczną i pozytywną osobą. W oczekiwaniu na spóźnialskich zabawiała widzów zgromadzonych w sali opowieściami z własnego życia, cytowała zabawne wypowiedzi rodziców i dzieci, z którymi spotkała się w swojej pracy. 

Spotkanie oficjalnie rozpoczął organizator, Jan Staniewicz. Po obowiązkowym odczytaniu długiej listy sponsorów i współorganizatorów przyszedł czas na wykład Super Niani pod tytułem "Rodzinna aktywność sportowa i jej wpływ na budowanie pozytywnych relacji rodzicielskich"Nie będę  oczywiście przytaczać treści jakie nam przekazała pani Zawadzka, bo było tego naprawdę dużo. Wykład rozpoczęła od garści informacji na temat poszczególnych faz rozwoju dziecka, następnie omówiła jak dziecko rozwija poszczególne sfery (emocjonalną, fizyczną, społeczną itd.). 


Nie jemy żółtego śniegu!

Dzięki wykładowi przypomniałam sobie co nieco ze studiów na temat rozwoju małego dziecka, a także utrwaliłam swoją wiedzę związaną z rozwojem niemowlęcia. Tak naprawdę to zastanawiałam się co takiego może mi Super Niania powiedzieć, czego nie wiem na temat aktywności w rodzinie... My raczej nie narzekamy na brak aktywności ostatnimi czasy.  Myślę, że większość zgromadzonych w sali osób nie miała wątpliwości, że spędzanie czasu z dzieckiem w sposób aktywny przynosi więcej pozytywnych rezultatów, niż siedzenie z nim przed telewizorem. Pani Dorota z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, obrazowo opisywała kwestie bezpieczeństwa maluchów podczas zajęć sportowych. 

Pani Zawadzka pojawiła się w Oranżerii ze swoim mężem, który momentami aktywnie włączał się w wykład. Razem stworzyli rodzinną, przyjazną atmosferę podczas całego spotkania.
Po części wykładowej zaproszono nas na krótką przerwę kawową, po której miał rozpocząć się panel pytań do ekspertki. Skorzystałam z tego czasu na zwiedzenie restauracji. Chciałam poza tym przewinąć Hańcię. Słyszałam, że Oranżeria to miejsce przyjazne rodzinom z małymi dziećmi. 

Owszem tuż przy wejściu do lokalu znajduje się kącik zabaw dla maluchów, wypełniony różnymi zabawkami, klockami. Wydaje mi się, że w kąciku spotkać można także animatorkę, która opiekuje się dzieciaczkami. Gorzej wyglądała sprawa z przewijakiem. Ustawiono go u dołu schodów, prowadzących do toalet. Jedynym oświetleniem tego miejsca była lampa u góry, włączana przez fotokomórkę, reagującą na ruch na schodach. W chwilach ciemności ciężko było ogarnąć Młodą na przewijaku. W sumie to miałam farta, bo z powodu awarii toalet co raz ktoś z personelu wchodził lub schodził ze schodów i uruchamiał gasnącą lampę. Moje szczęście, a pech organizatorów, bo sytuacja w ubikacjach wymusiła na gościach spacery do toi-toi'a ustawionego na dworze...




Kolejną część wystąpienia Super Niani poprzedziło losowanie nagród (między innymi książki i vouchery na zajęcia sportowe dla maluchów), w którym wzięli udział wszyscy obecni rodzice. Po ogłoszeniu zwycięzców pani Dorota odpowiedziała na kilkanaście pytań zadanych przez rodziców z widowni. Pytania dotyczyły różnych problemów wychowawczych z jakimi nie radzą sobie młodzi tatusiowie i mamusie, np.
- Jak przygotować dziecko na pojawienie się w rodzinie kolejnego potomka?
- Jak zmusić nastolatkę do uprawiania sportu lub do zajęcia się jakąś pasją, inną niż komputer?
- Jak nauczyć dwulatka radzenia sobie ze złością?
Z wypowiedzi Super Niani sporządziłam sobie dość obszerne notatki, do których zapewne będę sięgać, w chwilach trudnych. Uważam, że obowiązkiem rodzica jest poszerzać wiedzę na temat rozwoju dziecka i szukanie sprawdzonych metod wychowawczych. Okazuje się bowiem, że nie zawsze wzorce, którymi się kierujemy, a które zostały nam zaszczepione w dzieciństwie przez naszych własnych rodziców są właściwe, a dawne metody nie zawsze powodują oczekiwane przez nas rezultaty. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w spotkaniu i chętnie wybiorę się na kolejne tego typu wydarzenie.



Po skończonym panelu pani Dorota jeszcze długo rozmawiała z rodzicami, którzy do niej podeszli, odpowiadała na ich pytania, podpisywała książki...

5 komentarzy:

Domcia pisze...

wyróżniłam Twój blog i zapraszam Cię do zabawy:
http://mama-w-uk.blogspot.co.uk/2013/10/wyroznienie.html

pozdrowienia

Karlita CałyŚwiatKarli pisze...

bardzo fajne warsztaty :-)) miło poznać kolejna mamę blogerkę z Lublina :-)))

Agnieszka K. pisze...

Ja byłam z dzieciakami na dworze i zrezygnowalam z wejscia bo powiedzieli mi ze nie mige wejsc na sale z dziecmi

Violianka pisze...

A to słyszałam jakąś rozmowę przy stoliku na dole, ale to była mama z jednym dzieckiem, tłumaczyła się, że nikt nie poinformował jej wcześniej, że dzieciom nie będzie można wejść... Organizacja była taka sobie, chociażby w tym punkcie nie dograli sprawy, bo dzieci było sporo na sali, jakoś nikomu nie przeszkadzały, ale gdyby było ich więcej, to kto wie.

yllla pisze...

Zapisałam się na warsztaty w Toruniu, jestem bardzo ciekawa czego się dowiem :)