09.10.2013

Czy to różyczka??


W poniedziałek koło południa zauważyłam u Hani mnóstwo żywo czerwonych krostek na brzuszku, pleckach, ale najwięcej w okolicach pieluszkowych. Od razu zawołałam siostrę i mamę, żeby się skonsultować i ustalić co robić. - O kurczę! - Różyczka? - Leć do lekarza, koniecznie - 

Więc poszliśmy. Zapisałam córcię przez telefon i w rozmowie wygadałam się, że chodzi o jakąś wysypkę, że może to być różyczka... usłyszałam poruszenie po drugiej stronie i pani w rejestracji nagle zmieniła ton, na taki bardziej zafrasowany niż zwykle. Poinformowała mnie, żebym uprzedziła jak już będę na miejscu to dadzą nam izolatkę...

Posłuchałam się i po wejściu od razu powiedziałam w rejestracji, że ja z tą małą co ma podejrzenie różyczki. Oczywiście nikt nic nie wiedział, zaskoczenie, - No i co my teraz z nią zrobimy? - i podobne pytania rzucane w przestrzeń - Proszę do 6. Do zabiegowego, bo izolatki zajęte. Pani doktÓr zaraz do Państwa przyjdzie - Czekaliśmy koło 30 minut na lekarkę. Moje pierwsze wrażenie było beznadziejne, przeraziłam się, że ktoś taki będzie badał mi dziecko. Jakaś taka odrzucająca była ta lekarka, zadawała jakieś tam pytania, tak się jakoś gapiła beznadziejnie na Hankę... trudno mi to opisać, ale potem zgadałam się z M i on też miał niemiłe wrażenia. W gabinecie już trochę lepiej było, bo i osłuchała małą, sprawdziła węzły chłonne i patyczkiem pogrzebała w buzialu. Zdiagnozowała "jakąś" alergię - może coś zjadłam, może nowy proszek...

Ponoć takie małe dzieci nie miewają różyczki. Jeśli byłaby podwyższona temperatura, albo powiększone węzły chłonne to co innego. Ale jak sama wysypka to nic strasznego. To wiedziałam jeszcze przed wyjazdem do przychodni. Dostałam receptę na Fenistil w kropelkach i Wapno w syropku. W aptece osiedlowej zostawiłam koło 30 zł. 

Haniutek śmiesznie pije ten syropek z wapnem - większość ze śliną wraca na brodę, a stamtąd już wszędzie wypływa. Już wiem dlaczego - spróbowałam - smak mało przypomina banana... Nie wiem, czy dobrze, że jej to daję, pewnie są jakieś inne, bardziej naturalne metody na wysypki (czytałam o kąpieli w krochmalu, ale nie wiem czy to by w jej przypadku pomogło). 

Zauważyłam przy okazji tej sprawy wysypkowej, że Młoda ma plamki suche na udkach i pośladkach i modlę się, żeby to nie był ten przeklęty AZS. Mojemu M ujawniło się to draństwo niedawno, podczas pobytu w Norwegii. Straszna przypadłość. 

Ale są też u nas fajne nowości. Mamy już spacerówkę - siedzisko do stelaża Mutsy - a nawet mój kochany M już je uprał! Dzisiaj kupiliśmy nowiutkie łóżeczko turystyczne dla Lali. Może jutro zdążę wrzucić jakieś foty. 

PS. Bardzo pozytywnie zaskakuje mnie moja przychodnia jeśli chodzi o szczepienia. Cisza. Spokój. Nikt nas nie nagabuje, nie męczy.... ciekawe jak długo to jeszcze potrwa. W końcu pewnie sobie o nas przypomną. 

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

I ciesz się z tymi szczepieniami. Nam definitywnie kazali zaszczepić i po 1. szczepieniu Młody wycofał się społecznie i nie chciał jeść, a teraz po 2. nonstop je i ciągle płacze. Normalnie masakra. Modlę się tylko, żeby mu się na stałe nic nie zrobiło po tych szczepionkach....:/
A. F.

Violianka pisze...

O widzisz, kolejna potwierdzasz mnie w przekonaniu, że dobrze robię, że nie aplikuję dziecku tego świństwa. Współczuję, jak się z małą coś dzieje to ja umieram ze strachu... jak każda z nas.

Blaszany Kogucik pisze...

umiera się ze strachu po szczepionkach, umiera jak dziecko choruje. Szczepić, nie szczepić? tyle za co i przeciw. powikłania poszczepienne czy powikłania po chorobie? bądź tu młoda mamo mądra. u nas po szczepionkach Mały jest taką małą przylepą, chce się non stop przytulać.

Aneta Sawicka pisze...

Spokojnie możesz Hanię wykąpać w krochmalu na pewno jej to nie zaszkodzi, a może akurat pomoże? Jak mój Filip miał suchą skórkę, to 2 kąpiele i skórka głądziutka:)
Dobrą masz przychodnię jeśli chodzi o szczepienia, my postanowiliśmy już też nie szczepić, ciekawe co będzie;/

Kamila K pisze...

może spróbuj tej kąpieli, przecież nie zaszkodzi.

Violianka pisze...

Anetko, a jak przygotować ten krochmal. Napisz, używałaś więc mam pewność że zrobiłaś to właściwie.

Koguciku, temat jest bardzo trudny. Sama spędziłam wiele nocy nad dokumentami udostępnionymi w internecie, czytałam ulotki i składy szczepionek (skany oryginałów), analizowałam dane statystyczne - ile osób i w jakim wieku choruje na te choroby, przeciw którym są szczepionki, po których są powikłania... Mi wyszło, że lepiej nie szczepić. Ale każda mama powinna sama zdecydować. Tylko szkoda, że tak trudno dotrzeć jest do wiarygodnych i obiektywnych informacji na temat szczepionek i ich działania.

Domcia pisze...

szczepienia, temat rzeka, co lekarz to inna opinia, można zwariować:(

córka pisze...

moja E mając niewiwle ponad 4 miesiące też dostała podobnej wysypki, leczyłam ją jak Ty.
dużo spała po Fenistilu.
zdrowia!

Natalia pisze...

Mój synek dostał fenistil przy skazie białkowej (ujawniła się w 5 miesiącu), fenistl jest dobry nie tylko przy wysypkach, ale także jak dziecku zaczyna się robić katar. Dziecko po niedługim czasie od podania zaczyna robić się ospałe więc najlepiej podać fenistil przed samą drzemką. Krochmal również polecam do gotującej wody tak na oko dodajesz 1-2 łyżeczki mąki ziemniaczanej (tak żeby powstał taki kisiel) później do wanienki z wodą i zamieszać- możesz też do wody w wanience dodać oliwki dla dzieci, jakegoś emolientu żeby skóre nawilżyć. U Nas skaza mija (synek nie ma wysypek po zjedzeniu nawet niewielkiej ilości nabiału, ale nadal pije mleczko pepti (okropne w smaku, ale bardzo je lubi) a ma 15 miesięcy) a jak był malutki miał głównie na rączkach i buźce krostki. Aaaa no i na takie szorste łokcie czy też skóre polecam maść robioną(można poprosić pediatre o receptę na nią a jest świetna) witamina A, witamina E, wazelina i lanolina w składzie - pięknie natłuszcza:) Natalia L. mama Adasia

tynka pisze...

biedna malutka...
a "histeria" ludzi w przychodni na wieść o przypuszczeniu różyczki...ech...szkoda słów...jakby to się nie zdarzało w ogóle?
słodkie zdjęcie...