25.10.2013

Dzień w obiektywie cz.I


Dziś mieliśmy bardzo pracowity i aktywny dzień. Wstałam wcześniej, żeby się przygotować - fryzur pazur to podstawa udanej sesji ;). Na szczęście Dominik zamierzał się spóźnić i dzięki temu miałam wystarczająco dużo czasu żeby się doszykować. Spotkaliśmy się w naszym domu około 11:00. Akurat przed przyjściem Peha Hanka zasnęła, bo zwykle o tej porze ma swoją pierwszą drzemkę. Czekając, aż się obudzi, przy kawce planowaliśmy kolejne działania, na ten dzień i na przyszłość.


Mieliśmy dość napięty harmonogram, a Lala spała dłużej niż zwykle o tej porze, więc postanowiłam rozpocząć sesję od paru fotek "na śpiocha". Oczywiście długo nie trzeba było czekać, żeby się nasza mała modelka obudziła. Czasem budzi ją nawet szelest moich kroków w skarpetkach po dywanie...


Kiedy Hania była już dobrze obudzona rozpoczęliśmy sesję na dobre. Kilkadziesiąt fotek na podłodze, potem jakieś wspólne, rodzinne, tu z mamusią, tam z tatusiem...


Plan był, że uderzamy gdzieś w plener. Oczywiście było do przewidzenia, że kiedy będzie nam potrzebna ładna pogoda to akurat będzie padało. No tak, prawo Murphy'ego. Przeczekaliśmy najgorsze w domu, a kiedy się trochę przejaśniło zarządziłam wymarsz.


Pojechaliśmy w "nasze" miejsce. Trochę lasu, trochę wody - idealna sceneria na rodzinną sesję! Niestety, pogoda stopniowo się pogarszała, mokliśmy i my i aparaty. Cóż, trzeba było trochę improwizować i wykorzystać ten czas, który mieliśmy, z pożytkiem.


Wymyśliłam! Pojedziemy do FIKI! Nigdy przedtem tam nie byłam, a słyszałam wiele dobrego i bardzo chciałam w końcu zobaczyć jak tam jest. I bingo! To był strzał w dziesiątkę.


Wspaniałe wnętrze, bajkowe, kolorowe, zabawne, przyjazne, ciepłe... komplementy można mnożyć i mnożyć. Ale najlepiej zobaczyć to na własne oczy i choć na chwilę przenieść się w przeszłość, w głąb siebie, obudzić w sobie dziecko i po prostu bawić się!



Po 20 minutach w sali zabaw niestety musieliśmy zakończyć naszą pierwszą sesję z lubiefotografie.pl. Ja miałam coraz mniej czasu, bo zbliżała się godzina mojej próby z zespołem. Z nadzieją, że uda nam się ominąć korki, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Pod domem rozstaliśmy się z Pehem obiecując sobie wzajemnie wiele po naszym dzisiejszym spotkaniu. Wierzę, że duży procent wspólnych pomysłów uda się zrealizować, na pewno napiszę o tym jeszcze... 




WIELKIE PODZIĘKOWANIA
dla
- za wspaniały "Dzień w obiektywie"


 Klubokawiarni rodzinnej 

- za udostępnienie pomieszczeń do sesji


Firmie

- za udostępnienie produktów do sesji


2 komentarze:

córka pisze...

ale to musiało być super przeżycie. zazdroszczę. bardzo!

Violianka pisze...

Tak, to prawda. Przeżywałam jeszcze długo po zakończeniu sesji. Jakaś taka rozemocjonowana byłam do wieczora.

Taka sesja to super sprawa. Polecam i namawiam. Koszt nie jest duży, a przy okazji można samemu nauczyć się troszkę fotografii. Dominik prowadzi podczas sesji mini-warsztaty z rodzicem!