20.07.2013

Pielucha ortopedyczna Orto-gatki


Kiedy wychodziłyśmy ze szpitala po odbębnieniu tych "obowiązkowych" 3 dób po porodzie, dostałyśmy naręcze papierów - między innymi skierowania do różnych specjalistów. W szpitalu na Staszica bardzo ładnie opisują na skierowaniu gdzie (długopisem dopisano mi adres i telefon placówki do której się zgłosić) i kiedy (długopisem napisał mi ktoś miły w którym tygodniu do neurologa itd.) należy się z maluszkiem zgłosić.

Do ortopedy nie potrzeba skierowania. Do tych, którzy przyjmują w ramach poradni preluksacyjnej potrzeba. Takowe otrzymałam dla Hani na wizycie patronażowej pediatry z naszej przychodni. Według wskazówek ze szpitala mieliśmy się udać do ortopedy w 3 tygodniu życia. Wszędzie w internecie dziewczyny ostrzegają, że do specjalistów są kolejki, więc starałam się załatwić, umówić wizytę jak najwcześniej. A niedaleko znajduje się przychodnia, w której pracują polecani lekarze - Sanus, na ulicy Magnoliowej. Już miałam okazję bywać w tym nzozie z innych powodów i wiedziałam, że tam w rejestracji niezłe gbury siedzą. Nigdy telefonu nie odbierają. Zanim się dodzwoniłam i umówiłam to 1 tydzień próbowałam o różnych porach. Nikt nie odbierał, albo było zajęte. W końcu, kiedy ktoś raczył ze mną porozmawiać dostałam termin właściwie z dnia na dzień.

Haniutek w orto-gatkach.
Zapisałyśmy się z Hanią do doktora M. Byłyśmy na 2 dni przed 3 tygodniem i okazało się że to było oczywiście za wcześnie. Cała wizyta trwała jakieś 5 minut i składała się głównie z rozbierania i ubierania małej. Przed badaniem należy rozebrać dziecię z dolnych części garderoby, a i z górnych, jeśli obawiamy się usmarowania przez żel do usg. Następnie kładzie się malucha na plecach, na leżance, twarzą do lekarza. Nie wiem, bo nie mam porównania i może wszyscy oni tak badają dzieciątka. Doktor nie był zbytnio delikatny, tylko złapał za te nóżki biedne i wykręcał bez pardonu, w różne strony, ze szczególnym NACISKIEM na szpagat udkami... a przy tym zero uśmiechu czy jakiegoś zagadania do niemowlęcia tylko jak z kurczakiem przed pieczeniem... ciach, ciach, trach, trach. A dzieciowina wyła mi w niebogłosy i próbowała się uwolnić od tych łap.

Cały czas, kiedy doktor robił usg gadałam do małej, trzymałam ją za rączkę albo ramionko, nie pamiętam, bo dość mocno przeżyłam te wstępne manewry udkami. Maluszek leży w czasie usg na boczku. Niestety nic konkretnego się nie dowiedzieliśmy poza tym, że przyszliśmy za wcześnie, że bioderka są jeszcze niedojrzałe, ale jest widoczna tendencja do dysplazji...  Następną wizytę umówiłam na dwa dni przed 6 tygodniem.

Cała procedura się powtórzyła, tylko tym razem miałam wrażenie, że doktor z jeszcze mniejszą finezją wykręcał Haniowe kończyny... Niestety, niewiele się w kwestii bioderek zmieniło od pierwszej wizyty.  Zaleconą pieluchę - ortogatki - mój M kupił następnego dnia.

Ortogatki - cena 50 zł.
Dziecko kładziemy tak, aby jego talia wypadała na wysokości gumek w górnej krawędzi orto pieluchy.
Następnie zapinamy szelki (wcześniej należy je skrzyżować i wyrównać, żeby nic maleństwa nie gniotło).
Potem przeciągamy paseczki przez szlufki i zapinamy rzepki  na brzuszku.
Gotowe - ortogatki zapięte.
Gatki wykonane są bardzo starannie z najwyższej jakości materiałów. W najszerszej części znajduje się kieszeń, w której umieszczony jest gruby arkusz filcu - to on utrzymuje nóżki odwiedzione na zalecaną odległość. W razie potrzeby można je prać, ale trzeba najpierw wyjąć ten filc.

Ortogatki szyte są ręcznie, w Lublinie, opakowane bardzo skromne - w zwykły woreczek z grubszej folii, zamykany na pasek z klejem. Instrukcja i opis produktu to zwykła kartka, odbitka na ksero. Ale mają działać. Do kontroli na początku sierpnia idziemy to się przekonamy...

Ortogatki występują w pięciu rozmiarach - odpowiedni rozmiar dobiera lekarz ortopeda.
Instrukcja jest czytelna - po kliknięciu na zdjęcie należy za pomocą prawego przycisku myszy otworzyć je ponownie, ale w nowym oknie i wtedy będzie dostępna opcja zoom.


9 komentarzy:

Blaszany Kogucik pisze...

A czemu mała ma gatki? ja jestem w temacie bo nasz ma dysplazję. my nie mamy takich ładnych, ale najważniejsze że są skuteczne. Jak chcesz to polecam dr Okońskiego, ale on przyjmuje wyłącznie prywatnie. Nie mam uwag. teraz czekają nas gatki metalowe bo mały już za duży na pieluchę, oby Hani już nie było potrzeba gatek bo to uciążliwe jak dziecię jest starsze

Violianka pisze...

No właśnie powód jest taki, że ma niedojrzałe stawy i dziwne, z tendencją do złego ułożenia - gatki dostała profilaktycznie. Mam nadzieję, że w sierpniu już nie będą potrzebne.

Anonimowy pisze...

w sanusie przyjmuje dr Kiełbasa bardzo sympatyczny lekarz i solidny i tez na nfz niestety na wizyte sie czeka ok 4 tygodni . polecam się do niego umówić , ja bylam z córka 3 tygodnie temu i bylam zadowolona , dobre opinie ma i jest dobrym fachowcem a przedewszystkim dobrym czlowiekiem - widac to jak podchodzi do malego pacjenta z zainteresowaniem nie tak jak piszesz ww. lekarz.

Violianka pisze...

To może uda nam się do niego przepisać. Bo tego Matuszewskiego to już ostatnio miałam dosyć. Pozdrawiam i dzięki za komentarz ;)

Anonimowy pisze...

ja też polecam dr Kiełbasę :) miły, fachowy i łapie kontakt z maluchem a nie tak jak ten przez Ciebie opisany :)

skulimka pisze...

Witam, po raz pierwszy u Ciebie. Fajnie piszesz i miło tu. Ja również polecam dr Kiełbasę. Kompetenty, ma dobre podejście do dzieci, wysłucha matkę, cierpliwie wytłumaczy. Fachowiec :)

Violianka pisze...

Dziękuję za wizytę i miłe słowo! Dzięki za kolejną potwierdzającą opinię na temat dr Kiełbasy, na pewno się do niego zapiszemy. Pozdrawiam!

Agnieszka matysek pisze...

Też byłam przerażona. Ja bałam się żeby przypadkiem dziecku krzywdy nie zrobić, jak z jajkiem się obchodziłam a tu takie wykręcanie. Ale ponoć to tak przeważnie wygląda a matki przeważnie spanikowane. Usłyszałam, że jego to nie boli, bo nie są na tym etapie wykształcone jeszcze połączenia nerwowe i że bardziej go zaboli jak po 18 zabiorę kieszonkowe. Na szczęście gatki nas ominęły za to doktor wlepił mi syna zamaszystym pchnięciem po czym rozłożył jego nóżki szeroko i powiedział: Tak nosić.

Aneta Sawicka pisze...

Ja też jestem z Lublina i niestety ale o przychodni na Magnoliowej słysząłam bardzo wiele złych opini. My z synkiem chodizmy na Hipoteczną do dr Araba i jest wszystko ok- doktor jest delikatny i miły dla dziecka, nie mam żadnych negatywnych odczuć po wizytach. No i podobno na Magnoliowej większości dzieci każą nosić te majtki ortopedyczne, a często okazuje się,że nie ma takiej potrzeby.