18.07.2013

Karmienie piersią - test wkładek laktacyjnych


Uwielbiam karmić piersią. Choć początki były bardzo trudne. 


Nie miałam pojęcia jak to się robi. Jak przystawić Hanię, jaką zająć pozycję. W szpitalu nie mogłam siadać (siadałam, ale jak mnie położne widziały to krzyczały, że nie wolno) i musiałam karmić na leżąco żeby chronić szwy. Nie lubiłam tej pozycji, trudno było mi przystawić właściwie Hanię. Skutkiem były obolałe i skrwawione sutki.

Jednak nie poddawałam się i podawałam cyca na każde żądanie małej - pierwsze kilka zassań to był ból niesamowity. Aby sobie ulżyć obolałe miejsca smarowałam kremem nawilżającym (natłuszczającym) Avent. Trzeba bardzo ostrożnie stosować wszelkie maści na okolice piersi i brodawki podczas karmienia, nie wszystkie kosmetyki się do tego nadają i najczęściej konieczne jest zmywanie skóry przed podaniem piersi dziecku. Tego kremu nie trzeba zmywać. Ma dość specyficzny zapach, który nie każdemu będzie odpowiadał. Najważniejsze, żeby nie przeszkadzał naszemu maleństwu. 

Najlepszym lekarstwem na obolałe sutki jest własne mleko. Ale w pierwszych dniach jest go mało i trudno wycisnąć choć kroplę np. do posmarowania. Z czasem skóra przyzwyczaiła się,  a my nauczyłyśmy się współpracować podczas jedzenia. 

Więcej na temat zastosowań mleka kobiecego znajdziecie w tym artykule: http://dziecisawazne.pl/100-i-wiecej-zastosowan-mleka-kobiecego/ w którym dowiecie się na przykład, że Szwedzcy naukowcy odkryli w 2010 roku, że w mleku kobiecym są składniki, które zwalczają 40 rodzajów komórek rakowych!

Do dziś (Hania ma 2 miesiące) mam czasem problem, żeby wygodnie ją ułożyć. W sypialni, gdzie najczęściej karmię korzystam z fotela, który przytargaliśmy specjalnie do tego celu - ma wysokie i szerokie podłokietniki, w połączeniu z poduszką świetnie podtrzymują maleństwo na właściwym miejscu. Gorzej jest na wyjazdach z zespołem. Czasem karmię w locie, ale to są wyjątkowe sytuacje - rzadko się zdarza żebym nie miała ze sobą butelki z odciągniętym mlekiem i musiała karmić w czasie jazdy. Na postojach, kiedy reszta zespołu idzie do restauracji na obiad my zostajemy chwilkę w aucie. Niby nie mam problemu z karmieniem w miejscach publicznych, ale jeśli mam możliwość to zawsze wybieram ustronne miejsce, zaciszną garderobę, jakiś kącik, gdzie można się choć troszkę schować. 

Kiedy karmię jedną stroną w drugiej czuć mrowienie, szczypanie, a czasem nawet ból. Najczęściej po dłuższej przerwie (rano, albo po jakimś wyjściu z domu bez niuni) pojawia się także wyciek. Czasem większy, a czasem mniejszy. Często leci w nocy, kiedy przekręcam się na brzuch, jest nacisk na cyce i następuje wyciek. W pierwszych tygodniach były to duże ilości, teraz coraz rzadziej zdarzają mi się plamy na bluzce. 
Wkładki laktacyjne wielorazowe

Korzystam oczywiście z wkładek laktacyjnych. Jeszcze przed porodem, podczas kompletowania wyprawki i pakowania się do szpitala kupiłam wielorazowe wkładki firmy Avent (komplet używany 6 szt. za około 20 zł).

Wkładki wielorazowe Avent


Bawełniana portmonetka z ciucha.

Są białe, od zewnętrznej strony pokryte "koronką". Niestety okazały się niezbyt chłonne i na początku często przeciekały. Koronka jest dość śliska co powoduje, że wkładka przemieszcza się w biustonoszu. Póki co nie kupiłam innych wielorazowych, ale czaję się na te oferowane przez firmę pupeko. Przyznaję się bez bicia, że stosowałam jednorazowe. Ale to dlatego, że wielorazówki mnie wielokrotnie zawiodły, nie mogłam im ufać, a potrzebowałam pewności, że moja bluzka (np. podczas koncertu) pozostanie sucha. Teraz nadmierne wycieki zdarzają się już coraz rzadziej i mogę wrócić do wielorazówek na dobre.

Przetestowałam wkładki trzech firm: Penaten, Bella i Real. 

Wkładki laktacyjne Penaten

Najwyższe oceny należą się wkładkom laktacyjnym firmy Penaten. W sklepach widziałam opakowania po 30 i 50 sztuk. Ceny od 16 - 18 złotych wzwyż... Wkładki są  dość cienkie i mają dużą średnicę. Nawet jeśli się trochę przesuną to i tak chronią. Są bardzo chłonne. Ich wielkość może czasem przeszkadzać - w momencie wkładania wkładki do biustonosza po karmieniu często zawija się, składa na pół. Mają aksamitne wnętrze, bardzo miłe w dotyku, idealne dla obolałych sutków. Byłam bardzo zadowolona z użytkowania tych wkładek, ale z powodu ich wysokiej ceny musiałam poszukać innych, tańszych odpowiedników.

Wkładki Real od środka - zwykły woreczek zawiązany taśmą klejącą.
 Dobrze sprawdzają się także wkładki z Reala. Polecam! Opakowanie zawierające 30 sztuk kosztowało 7,99zł! Są bardzo chłonne, nie zdarzyły mi się przecieki. Jednak minusem jest ich spora grubość. Mogą odznaczać się pod bluzką. Ich średnica jest podobna do tych z Penaten i ich grubość także nie ułatwia "montowania" w miseczce stanika...






Wkładka Real z lewej strony i cienka Bella z prawej.
Plusem tego produktu jest opakowanie - ładna kolorystyka, wyróżnia się na tle pozostałych. Podoba mi się także zdjęcie uśmiechniętej mamy karmiącej maleństwo - takie obrazki budują pozytywne skojarzenia z karmieniem piersią.

Najsłabsze wkładki, których używałam to te z firmy Bella. Nie pamiętam jaka była ich cena, ale żadnych pieniędzy nie są warte. Przecieki były praktycznie za każdym razem, kiedy miałam te wkładki włożone. Na pewno nie nadają się na pierwsze tygodnie laktacji, kiedy wycieki są dość obfite. Mogą służyć bardziej jako waciki do zmywania piersi, a nie wkładki laktacyjne. Mają tak samo dużą średnicę, jak te z Penaten, ale są bardziej wiotkie i trudno je przez to zamontować sprawnie w biustonoszu - szczególnie kiedy mamy tylko jedną rękę wolną, a na drugiej dziecko. Zdecydowanie nie polecam!


Na pierwszym planie wkładka Bella, w oddali Real.

Wkładki Bella w środku woreczek na "zatrzask".


Cienka wkładka Bella.
Polecam artykuły na temat karmienia piersią:
http://doulagosia.blogspot.com/2013/07/ile-mleka-zmiesci-may-brzuszekalbo-czy.html
http://doulagosia.blogspot.com/p/wsparcie-w-karmieniu-piersia.html

12 komentarzy:

Beatka pisze...

Bardzo ciekawy i obszerny wpis o karmieniu :)
Pozdrawiam serdecznie, czytelniczka.

PS. Co do wkładek, ja kupiłam ostatnio Dada za 4.99 w Biedronce, są świetne i bardzo chłonne :)

Violianka pisze...

Dzięki za komentarz! Mam silne postanowienie powrotu do wielo wkładek avent i póki co dają radę. Jak przestaną to wypróbuję i Dada - pozdrawiam!

Blaszany Kogucik pisze...

Ja też polecam te z Rossmana. Używam ich od początku i nigdy mnie ni zawiodły :)

Beatka pisze...

Ja też miałam kupić wkładki wielorazowe jednak powstrzymałam się ze względu na cenę (ponad 50 zł) i zostałam przy pieluszkach tetrowych (kupiłam mięciutkie bambusowe) z którymi karmię najczęściej, natomiast do biustonosza sprawdzają się Dada :)

Violianka pisze...

Świetny post o publicznym karmieniu - inspirujący! Pozdrawiam.

Sylwia Dyś pisze...

ja zakupiłam wkładki wielo nappime ale o chłonności będę mogła napisać za jakieś 2 miesiące ;)

Sylwia Lompart pisze...

Ja używałam tych realowskich i byłam bardzo zadowolona.

Violianka pisze...

Witam w gronie uczestników konkursu! Dzięki za wizytę.

magdalena w pisze...

ja po domu wolałam sobie na cycki pieluche tetrową kłaść niż wkladki:P

Violianka pisze...

Ja także stosuję zamienniki po domu, ale czasem muszę wyjść i nawet wystąpić publicznie i wtedy potrzebny mi spokój i pewność, że nie pojawią się plamy na bluzce... Po domu aktualnie to używam tylko Avent wielorazówek. Dają radę, bo już mi się tak nie ulewa... produkcja unormowana. ;)

Emila W pisze...

Ja to praktycznie cały czas wkładki, ratują mi bluzki :)Z Penatenu stosowałam i mi się podobają , najgorsze są z tzw sieciówek , bo słabo chłoną i śmierdzą :(

Matka Kwiatka pisze...

a ja własnie przygotowuję post o - powiedzmy - podobnej tematyce :)